Olimpia
Na tym obrazie są dwie kobiety i obie mają imiona. Victorine Meurent, modelkę leżącą na łóżku, wymienia się od dawna. Drugą — służącą z bukietem — przez sto pięćdziesiąt lat opisywano jako „czarnoskórą kobietę”. Nazywała się Laure. Manet zapisał jej imię i adres w swoim notatniku: mieszkała przy rue de Vintimille 11.
Najważniejsze fakty
- Artysta: Édouard Manet (1832–1883)
- Rok powstania: 1863
- Pierwszy pokaz: Salon, 1865
- Technika: olej na płótnie
- Wymiary: 130,5 × 191 cm
- Nurt: realizm, zapowiedź modernizmu
- Lokalizacja: Musée d’Orsay, Paryż
Co czyni ten obraz wyjątkowym?
Nagie kobiety w malarstwie były normą. Problem polegał na tym, że ta była rozpoznawalna jako kurtyzana — i nie udawała nikogo innego.
Manet zbudował obraz na Wenus z Urbino Tycjana z 1534 roku. Ta sama poza, to samo łóżko, ta sama ręka na biodrze. Ale u Tycjana w tle są służące składające ubrania i pies zwinięty w nogach — znaki domu i wierności. U Maneta jest służąca przynosząca bukiet od klienta i naprężony kot.
Tycjan namalował żonę. Manet namalował transakcję.
Spojrzenie też jest inne. Wenus patrzy miękko. Olimpia patrzy tak, jak patrzy się na kogoś, kto właśnie wszedł do pokoju.
Dlaczego to wywołało skandal
Obraz trafił na Salon w 1865 roku i wywołał reakcję, jakiej nie miało tam żadne inne dzieło stulecia.
Przed płótnem gromadziły się tłumy. Obraz przewieszono wyżej i postawiono przy nim strażników, bo zwiedzający próbowali go uszkodzić laskami i parasolkami.
Prasa była brutalna. Pisano o kobiecie żółtej jak trup, o brudzie, o gorylu. Jeden z krytyków zalecał ciężarnym kobietom omijanie tej sali.
Nie chodziło jednak o nagość. W tym samym Salonie wisiały dziesiątki aktów, w tym „Narodziny Wenus” Cabanela, kupione przez cesarza. Różnica polegała na czymś innym.
Detale mówiły paryskiej publiczności dokładnie, kim jest ta kobieta: aksamitka na szyi, jeden zsunięty pantofel, orchidea we włosach, bransoleta. Widzowie rozpoznawali w niej kogoś, kogo mogli spotkać tego samego wieczoru.
Imię też nie było przypadkowe. „Olimpia” było w ówczesnej literaturze i w slangu typowym imieniem kurtyzany.
Dwie kobiety
Victorine Meurent (1844–1927) była zawodową modelką i sama malowała. Pozowała Manetowi do kilku obrazów, w tym do „Śniadania na trawie”.
Długo powtarzano, że skończyła w nędzy i alkoholizmie. Badania z lat dziewięćdziesiątych to obaliły. Meurent wystawiała na Salonie — w 1876 roku przyjęto jej obraz, a odrzucono Maneta. Uczyła rysunku, należała do stowarzyszenia artystów i dożyła osiemdziesięciu trzech lat.
Laure pozostawała bezimienna w literaturze przedmiotu przez półtora wieku. W notatniku Maneta zachował się zapis: „Laure, bardzo piękna Murzynka, rue de Vintimille 11, na trzecim piętrze”.
Pozowała mu do co najmniej trzech obrazów. O jej życiu nie wiadomo praktycznie nic więcej.
W 2019 roku Musée d’Orsay zorganizowało wystawę „Le modèle noir”, poświęconą czarnym modelom we francuskim malarstwie. Na czas jej trwania obraz wisiał pod zmienionym tytułem: Laure i Olimpia.
Na co zwrócić uwagę
Spojrzenie. Bezpośrednie, spokojne, bez zaproszenia i bez wstydu.
Dłoń. U Tycjana ręka na łonie jest miękka i niejednoznaczna. Tu jest napięta, palce rozstawione — to gest zamknięcia, nie kokieterii.
Pantofel. Jeden zsunięty ze stopy. Detal domowy, prywatny, sygnalizujący, że coś już się wydarzyło albo zaraz wydarzy.
Bukiet. Zawinięty w papier, jeszcze nierozpakowany. Przyniesiony przez kogoś z zewnątrz.
Kot. Czarny, z wygiętym grzbietem, ogon w górze. Zastępuje psa wierności. Francuskie słowo oznaczające kota miało wtedy — i ma nadal — znaczenie wulgarne.
Płaskość. Ciało jest niemal pozbawione modelunku, obrysowane ciemną krawędzią, oświetlone frontalnie. Wygląda jak wycinanka. To najbardziej nowoczesna rzecz w tym obrazie i to właśnie irytowało krytyków najbardziej — zarzucali Manetowi nieumiejętność.
Kontekst historyczny
Paryż drugiego cesarstwa był miastem w przebudowie. Haussmann burzył stare dzielnice, rosła klasa mieszczańska, a prostytucja była zjawiskiem na skalę przemysłową — szacunki mówią o dziesiątkach tysięcy kobiet.
Była też ściśle skodyfikowana: od rejestrowanych domów publicznych po courtisanes, utrzymywane przez zamożnych mężczyzn i obracające się w wyższych kręgach.
Wszyscy o tym wiedzieli i nikt o tym nie mówił publicznie. Manet powiesił to na ścianie Salonu w złotej ramie.
Warto dodać kontekst literacki: dwa lata wcześniej ukazała się „Dama kameliowa” Dumasa, a Zola przygotowywał materiały do „Nany”. Temat był w powietrzu — ale w powieści, nie w malarstwie.
O Édouardzie Manecie
Urodził się w 1832 roku w zamożnej paryskiej rodzinie; ojciec był sędzią. Miał zostać prawnikiem albo oficerem marynarki — oblał egzaminy do obu.
Paradoks Maneta polega na tym, że bardzo chciał uznania Salonu i konsekwentnie tam wystawiał, mimo skandali. Nigdy nie wziął udziału w wystawach impresjonistów, choć przyjaźnił się z Monetem, Degasem i Berthe Morisot, którą ostatecznie poślubił jego brat.
Émile Zola napisał w jego obronie długi tekst, za co stracił posadę w gazecie. Manet odwdzięczył się portretem.
Zmarł w 1883 roku, w wieku pięćdziesięciu jeden lat, na powikłania kiły. Amputowano mu nogę na jedenaście dni przed śmiercią.
Jak obraz trafił do zbiorów publicznych
To jedna z lepszych historii w dziejach francuskiego muzealnictwa.
Po śmierci Maneta obraz pozostał u wdowy. W 1889 roku pojawił się amerykański nabywca.
Claude Monet zorganizował publiczną zbiórkę, żeby wykupić płótno i podarować je państwu. Zebrał blisko dwadzieścia tysięcy franków od kilkudziesięciu osób — malarzy, pisarzy, kolekcjonerów.
Państwo przyjęło dar niechętnie. Obraz trafił najpierw do Musée du Luxembourg, przeznaczonego dla sztuki współczesnej. Do Luwru wszedł dopiero w 1907 roku, dzięki naciskom premiera Clemenceau — a i wtedy budziło to opory.
Do Musée d’Orsay przeniesiono go w 1986 roku.
Dziedzictwo i wpływ
Paul Cézanne namalował w latach siedemdziesiątych dwie własne, gwałtowne wersje sceny, zatytułowane „Nowoczesna Olimpia”.
Gauguin wykonał kopię obrazu w 1891 roku, a kompozycję zacytował potem w „Duchu zmarłych czuwa”.
Picasso sparodiował ją w 1901 roku, umieszczając na łóżku czarną kobietę, a przy nim dwóch mężczyzn — jednym z nich jest on sam.
W teorii sztuki obraz stał się jednym z podstawowych punktów odniesienia. Linda Nochlin i Griselda Pollock analizowały go w kontekście spojrzenia i władzy; późniejsze badania — jak prace Denise Murrell — przeniosły uwagę na postać Laure.
W 2018 roku kenijsko-amerykańska artystka Wangechi Mutu i wcześniej Larry Rivers tworzyli własne przetworzenia sceny, w których to służąca zajmuje centralne miejsce.
Gdzie zobaczyć dzieło dziś
Obraz wisi w Musée d’Orsay przy Quai Anatole France w Paryżu, w salach poświęconych Manetowi i realizmowi.
- Muzeum jest zamknięte w poniedziałki. Godziny i ceny sprawdź przed wyjazdem.
- Bilety kupuj online, szczególnie latem.
- Podejdź blisko. Z odległości pół metra widać, jak niewiele farby Manet zużył na ciało i jak ostro obrysował je krawędzią.
- W tych samych salach wisi „Śniadanie na trawie” Maneta oraz obrazy Courbeta — warto zobaczyć je razem.
- Piętro wyżej są impresjoniści, w tym „Bal w Moulin de la Galette” Renoira i „Gwiaździsta noc nad Rodanem” Van Gogha.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego obraz wywołał taki skandal?
Nie z powodu nagości — w tym samym Salonie wisiały dziesiątki aktów. Chodziło o to, że detale jednoznacznie wskazywały na kurtyzanę, a kobieta patrzyła wprost na widza. Publiczność rozpoznała w niej współczesną paryżankę, nie boginię.
Kim są kobiety na obrazie?
Leżąca to Victorine Meurent, zawodowa modelka i sama malarka, która później wystawiała na Salonie. Służąca to Laure — Manet zapisał jej imię i adres w notatniku; poza tym niewiele o niej wiadomo.
Do jakiego obrazu nawiązuje?
Do „Wenus z Urbino” Tycjana z 1534 roku. Manet powtórzył pozę i kompozycję, zmieniając atrybuty: pies wierności ustąpił miejsca kotu, a służące składające ubrania — służącej z bukietem od klienta.
Co oznacza kot?
Zastępuje psa, tradycyjny symbol wierności małżeńskiej. Dodatkowo francuskie słowo oznaczające kota miało wtedy znaczenie wulgarne, co było czytelne dla współczesnych.
Jak obraz trafił do muzeum?
Claude Monet zorganizował w 1889 roku publiczną zbiórkę, żeby wykupić go od wdowy po Manecie i podarować państwu. Obraz trafił najpierw do Musée du Luxembourg, do Luwru dopiero w 1907, a do Musée d’Orsay w 1986 roku.
Czy Victorine Meurent skończyła w nędzy?
Nie. Ta wersja krążyła przez dziesięciolecia, ale badania ją obaliły. Meurent malowała, wystawiała na Salonie, uczyła rysunku i dożyła osiemdziesięciu trzech lat.
Jeśli ten obraz Cię zainteresował, poznaj „Nagą maję” Goi — namalowaną sześćdziesiąt lat wcześniej i wywołującą ten sam skandal z tych samych powodów, tyle że przed trybunałem inkwizycji zamiast przed komisją Salonu.
Zdjęcie: Olympia – Édouard Manet (1863). Licencja: Public Domain. Źródło: Wikimedia Commons.
