Widok Delft
U Prousta pisarz Bergotte umiera przed tym obrazem, wpatrzony w „mały fragment żółtej ściany”. Problem w tym, że nikt nie wie, o który fragment chodzi — badacze wskazują różne miejsca, a część uważa, że takiej ściany na płótnie po prostu nie ma. Proust widział obraz w 1902 roku, a potem raz jeszcze w 1921, już ciężko chory, wniesiony po schodach. Zmarł rok później.
Najważniejsze fakty
- Artysta: Johannes Vermeer (1632–1675)
- Rok: ok. 1660–1661
- Technika: olej na płótnie
- Wymiary: 96,5 × 115,7 cm
- Nurt: holenderski Złoty Wiek
- Lokalizacja: Mauritshuis, Haga
Co czyni ten obraz wyjątkowym?
To jedna z dwóch zachowanych prac Vermeera przedstawiających scenę na zewnątrz. Cała reszta jego dorobku to wnętrza.
Obraz uchodzi za najlepszą panoramę miejską w historii malarstwa europejskiego, ale nie z powodu wierności. Chodzi o coś innego: Vermeer namalował powietrze. Wilgoć, temperaturę, moment tuż po deszczu. Miasto jest w tle, a tematem jest światło na nim.
Warto zauważyć rzecz, którą łatwo przeoczyć: dwie trzecie miasta leży w cieniu rzucanym przez chmurę, a promień słońca pada tylko na wieżę Nieuwe Kerk i kilka dachów po prawej. To nie jest zapis pogody. To decyzja.
Co dokładnie widzimy
Widok jest od południa, z drugiego brzegu portowego basenu zwanego Kolk, w miejscu, gdzie kanał Schie wpływał do miasta.
Po lewej — Brama Schiedamska z zegarem, wskazującym około siódmej rano. Obok niej Brama Rotterdamska z dwiema wieżyczkami, główne wejście do miasta od wody. Most między nimi to Kapelsbrug.
Wieża w głębi, oświetlona, to Nieuwe Kerk — Nowy Kościół, w którym pochowano Wilhelma Orańskiego i gdzie do dziś chowani są członkowie holenderskiej rodziny królewskiej.
Obie bramy zostały rozebrane w XIX wieku. Z tego, co widać na obrazie, stoi dziś właściwie tylko wieża kościoła.
Miejsce, z którego Vermeer patrzył, wciąż istnieje. W Delft jest oznaczone tablicą — można stanąć dokładnie tam i porównać.
Czy to wierny widok
To pytanie, na które odpowiedź jest ciekawsza od samego pytania.
Badania topograficzne pokazują, że układ budynków się zgadza — Vermeer nie wymyślił miasta. Ale zmienił proporcje. Poszerzył basen wodny, obniżył linię dachów, wydłużył horyzontalną kompozycję.
Efekt jest taki, że miasto wydaje się szersze i bardziej płaskie, niż jest w rzeczywistości, a niebo dostaje więcej miejsca.
Analiza cieni i położenia słońca pozwoliła określić porę: wczesny ranek, około siódmej, latem. Zegar na Bramie Schiedamskiej to potwierdza.
Miasto, które przetrwało wybuch
To kontekst, bez którego ten obraz czyta się inaczej.
12 października 1654 roku eksplodował magazyn prochu przy północnej części Delft. Wybuch zrównał z ziemią całą dzielnicę, zabił kilkaset osób i był słyszalny na wyspie Texel, sto kilometrów dalej.
Wśród zabitych był Carel Fabritius — najzdolniejszy uczeń Rembrandta, malarz „Szczygła”, uważany za najbliższego poprzednika Vermeera. Zginął w swojej pracowni wraz z większością obrazów.
Miasto, które Vermeer namalował sześć lat później, jest miastem odbudowanym. Spokój tej panoramy nie jest naiwny — jest po czymś.
Na co zwrócić uwagę
Niebo. Zajmuje ponad połowę płótna. Chmury są zbudowane warstwowo, z widoczną głębią, a nie jako płaskie tło.
Odbicia w wodzie. Rozmyte, drżące, bez ostrych konturów. To jeden z argumentów za użyciem camery obscury — urządzenie daje właśnie taki efekt na krawędziach.
Punkty światła. Na kadłubach łodzi i murach widać drobne, wypukłe plamki jaśniejszej farby, zwane pointillés. Przypominają rozmycie, jakie tworzy soczewka. Ten sam efekt widać na chlebie w „Mleczarce”.
Ludzie. Na pierwszym planie kilka drobnych postaci — dwie kobiety, grupa przy łodzi. Są ledwie zaznaczone i służą wyłącznie skali.
Faktura muru. Przy Bramie Rotterdamskiej farba jest nałożona grubo i chropowato, imitując cegłę. To jedyne miejsce na obrazie, gdzie powierzchnia jest wyraźnie wypukła.
Podpis. W lewym dolnym rogu, na łodzi, ledwie widoczny: „IVMeer”.
O Johannesie Vermeerze
Urodził się w Delft w 1632 roku i nie wyjechał z niego na dłużej przez całe życie. Prowadził odziedziczoną po ojcu gospodę i handlował obrazami innych malarzy.
Zostawił około trzydziestu pięciu obrazów — jeden z najmniejszych dorobków wśród wielkich mistrzów. Malował wolno, a większość jego prac kupował jeden mecenas z Delft, Pieter van Ruijven.
Zmarł w 1675 roku, mając czterdzieści trzy lata, zostawiając żonę i jedenaścioro dzieci w długach. Wdowa musiała oddać obrazy piekarzowi na poczet rachunku.
Przez blisko dwa stulecia jego nazwisko właściwie nie istniało. Wróciło dzięki francuskiemu krytykowi Théophile’owi Thoré-Bürgerowi, który w latach sześćdziesiątych XIX wieku napisał o nim serię artykułów i nazwał go „Sfinksem z Delft”.
Jak obraz trafił do Hagi
Historia tego płótna jest krótka, ale ma jeden mocny moment.
Obraz pojawił się na aukcji Dissiusa w Amsterdamie w 1696 roku, gdzie sprzedano dwadzieścia jeden dzieł Vermeera. Osiągnął najwyższą cenę z całej puli — dwieście guldenów. Nawet wtedy uznano go za najlepszy obraz malarza.
Potem zniknął z pola widzenia na sto trzydzieści lat.
W 1822 roku wystawiono go na aukcji w Hadze. Kupiło go państwo holenderskie za 2900 guldenów — kwotę wtedy znaczną, choć obraz nadal przypisywano malarzowi, o którym niewiele wiedziano. Od tamtej pory wisi w Mauritshuis.
To był jeden z pierwszych zakupów, które ocaliły Vermeera przed zapomnieniem — dwie dekady przed tym, zanim Thoré-Bürger o nim napisał.
Proust i żółta ściana
Ten wątek zbudował współczesną sławę obrazu i warto opowiedzieć go dokładnie.
Marcel Proust zobaczył płótno w Hadze w październiku 1902 roku. Napisał potem, że od tego momentu wiedział, iż widział najpiękniejszy obraz świata.
W maju 1921 roku, już ciężko chory, poszedł na wystawę malarstwa holenderskiego w paryskim Jeu de Paume, gdzie obraz był wypożyczony. Miał atak zawrotów głowy na schodach. Wszedł mimo to.
Scena wróciła w piątym tomie W poszukiwaniu straconego czasu. Pisarz Bergotte, umierający, przychodzi zobaczyć „mały fragment żółtej ściany” i uświadamia sobie, że powinien był pisać tak, jak Vermeer malował: warstwa na warstwie, aż tekst nabierze materialności.
Problem w tym, że nikt nie wie, o którą ścianę chodzi. Wskazywano dach po prawej, fragment muru przy bramie, pas piasku. Część badaczy twierdzi, że Proust połączył wspomnienia i że takiej ściany na obrazie nie ma.
Proust zmarł w listopadzie 1922 roku, niespełna półtora roku po tej wizycie.
Dziedzictwo i wpływ
Obraz wyznaczył miarę dla malarstwa panoramicznego. Jego echa widać u Constable’a, u impresjonistów zajmujących się wodą i światłem, a w XX wieku u fotografów krajobrazu miejskiego.
Dla Holendrów to ikona narodowa. W 2023 roku, podczas wielkiej wystawy Vermeera w Rijksmuseum, Mauritshuis odmówiło wypożyczenia tego akurat płótna — uznano, że nie może opuścić Hagi.
Gdzie zobaczyć dzieło dziś
Obraz wisi w Mauritshuis przy Plein 29 w Hadze, kilka minut pieszo od dworca centralnego.
- Bilety kupuj online. Muzeum jest niewielkie i limituje liczbę wchodzących.
- Odejdź od obrazu na kilka metrów. Z bliska rozpada się na plamy; dopiero z dystansu składa się w powietrze i wilgoć.
- Potem podejdź blisko i poszukaj pointillés na kadłubach łodzi.
- W tym samym muzeum wisi „Dziewczyna z perłą”, „Lekcja anatomii doktora Tulpa” Rembrandta i „Szczygieł” Fabritiusa — obraz namalowany w roku, w którym jego autor zginął w eksplozji.
- Całość zwiedza się w dwie godziny. Muzeum jest gęste, nie rozległe.
Warto dojechać do Delft — piętnaście minut pociągiem. Miejsce, z którego Vermeer malował, jest oznaczone tablicą z reprodukcją. Bram już nie ma, ale wieża Nieuwe Kerk stoi dokładnie tam, gdzie na obrazie.
Najczęściej zadawane pytania
Czy to wierny widok Delft?
Układ budynków się zgadza, ale Vermeer zmienił proporcje: poszerzył wodę i obniżył linię dachów, żeby zyskać więcej nieba. Analiza cieni wskazuje na wczesny letni poranek, około siódmej.
Co dziś pozostało z tego widoku?
Praktycznie tylko wieża Nieuwe Kerk. Obie bramy miejskie rozebrano w XIX wieku. Punkt, z którego malował Vermeer, jest w Delft oznaczony.
Czy Vermeer używał camery obscury?
Nie ma na to bezpośredniego dowodu, ale wiele wskazuje na jej użycie: rozmyte krawędzie odbić, punkty świetlne przypominające rozogniskowanie soczewki, brak śladów rysunku przygotowawczego. Hipotezę rozwijali między innymi Philip Steadman i David Hockney.
O co chodzi z Proustem i żółtą ścianą?
W „W poszukiwaniu straconego czasu” pisarz Bergotte umiera przed tym obrazem, patrząc na „mały fragment żółtej ściany”. Proust widział płótno w 1902 i ponownie w 1921 roku. Który dokładnie fragment miał na myśli, pozostaje sporne — część badaczy uważa, że takiej ściany na obrazie nie ma.
Ile obrazów Vermeera przedstawia miasto?
Dwa zachowane: ten oraz „Mała uliczka”, również w Delft. Cała reszta jego dorobku to sceny we wnętrzach.
Jak obraz trafił do muzeum?
Kupiło go państwo holenderskie na aukcji w 1822 roku za 2900 guldenów. Wcześniej, w 1696, osiągnął najwyższą cenę spośród dwudziestu jeden Vermeerów sprzedanych na aukcji Dissiusa.
Jeśli ten obraz Cię zainteresował, poznaj „Mleczarkę” i „Dziewczynę z perłą” — dwa obrazy tego samego malarza, w których zamiast miasta jest jedna osoba, a zamiast nieba ściana.
Zdjęcie: Widok Delft – Johannes Vermeer (ok. 1660–1661). Licencja: Public Domain. Źródło: Wikimedia Commons.
