Almond Blossoms by Vincent van Gogh, 1890

Kwitnący migdałowiec

Obraz o narodzinach i nadziei powstał tuż przed najgorszym załamaniem, jakie Van Gogh przeszedł w Saint-Rémy. Skończył go w lutym 1890 roku. Kilka dni później zapadł się w kryzys trwający blisko dwa miesiące — nie mógł malować ani pisać listów. Płótno o początku życia jest ostatnią rzeczą, którą zdążył zrobić przed tą przerwą.

Najważniejsze fakty

Dlaczego powstał

31 stycznia 1890 roku Theo van Gogh napisał do brata, że urodził mu się syn. Dziecko dostało imię Vincent Willem — po stryju.

Theo dodał zdanie, które Vincent zapamiętał: życzył sobie, żeby chłopiec był tak wytrwały i odważny jak on.

Odpowiedź przyszła w formie obrazu. Van Gogh zabrał się do pracy niemal natychmiast i namalował gałęzie migdałowca — drzewa, które w Prowansji kwitnie najwcześniej, jeszcze w lutym, zanim zima się skończy.

Obraz był przeznaczony do konkretnego miejsca: miał wisieć nad łóżkiem dziecka w paryskim mieszkaniu Theo i Jo. Wisiał tam naprawdę.

Co stało się potem

To jest kontekst, bez którego ten obraz czyta się zbyt gładko.

Van Gogh skończył go w połowie lutego. Pod koniec miesiąca pojechał do Arles i tam dopadł go atak. Był to najdłuższy i najcięższy kryzys w całym okresie Saint-Rémy — trwał blisko dwa miesiące.

Przez ten czas nie malował i nie pisał. Gdy doszedł do siebie w kwietniu, napisał do Theo z żalem, że gdyby mógł pracować, namalowałby więcej kwitnących drzew.

W maju opuścił zakład i przeniósł się do Auvers-sur-Oise. Zmarł 29 lipca, pięć miesięcy po ukończeniu tego obrazu.

Theo zmarł pół roku później, w styczniu 1891 roku. Mały Vincent Willem miał wtedy niespełna rok.

Co czyni ten obraz wyjątkowym?

To inny Van Gogh niż ten, którego się zna.

Nie ma tu wirujących form, nie ma gwałtownego impastu, nie ma dramatycznego nieba. Są płaskie plamy, wyraźne kontury i spokój.

Kompozycja jest radykalnie oszczędna. Nie ma ziemi, horyzontu, pnia ani postaci. Gałęzie wchodzą w kadr z kilku stron i wychodzą poza niego, sugerując, że drzewo ciągnie się dalej. Patrzymy z dołu, wprost w koronę.

To wprost zaczerpnięte z japońskich drzeworytów, które Van Gogh kolekcjonował — z Hiroshige i z całej tradycji przedstawiania kwitnących gałęzi na płaskim tle.

Warto dodać, że motyw nie był dla niego nowy. W Arles wiosną 1888 roku namalował czternaście obrazów kwitnących sadów. Tamte były jednak pełnymi pejzażami, z ziemią i niebem. Tutaj zostały same gałęzie.

Na co zwrócić uwagę

Błękit. Nie jest to niebo obserwowane, tylko kolor wybrany. Jednolity, nasycony, bez chmur i gradacji. Działa jak tło, nie jak przestrzeń.

Kontury gałęzi. Ciemne, wyraźne linie obrysowujące kształt. W zachodnim malarstwie olejnym to rzadkość; w drzeworycie japońskim zasada.

Stadia kwitnienia. Część kwiatów jest w pełni otwarta, część dopiero się rozchyla, część to jeszcze pąki. Przy obrazie namalowanym dla noworodka trudno uznać to za przypadek.

Faktura. Mimo płaskości kompozycji farba jest kładziona grubo. Kwiaty mają wypukłość, którą widać dopiero na żywo.

Podpis. W lewym dolnym rogu, „Vincent” — tak jak zawsze, samo imię.

Kontekst historyczny

Van Gogh przebywał wtedy dobrowolnie w zakładzie Saint-Paul-de-Mausole pod Saint-Rémy, gdzie zgłosił się w maju 1889 roku po kryzysie w Arles.

W ciągu roku spędzonego tam namalował około stu pięćdziesięciu obrazów, w tym „Gwiaździstą noc” i drugą wersję „Sypialni w Arles”.

W Europie trwał wtedy japonizm — fascynacja japońską sztuką, która po otwarciu Japonii zalała Paryż. Van Gogh był jednym z jej największych entuzjastów: zebrał z bratem ponad sześćset drzeworytów i kilka z nich skopiował olejem.

Warto dodać, że to właśnie w tych miesiącach jego sytuacja zaczęła się zmieniać. W styczniu 1890 roku Albert Aurier opublikował pierwszy poważny artykuł o jego malarstwie, a Czerwona winnica została sprzedana. Uznanie przyszło na kilka miesięcy przed śmiercią.

O Vincencie van Goghu

Urodził się 30 marca 1853 roku w Zundert w Holandii. Pracował jako handlarz dziełami sztuki, nauczyciel i kaznodzieja, zanim po trzydziestce zajął się malarstwem.

W ciągu dekady stworzył około dziewięciuset obrazów i ponad tysiąca stu rysunków.

Warto sprostować twierdzenie, że sprzedał za życia tylko jeden obraz. Czerwona winnica, kupiona przez Annę Boch, to sprzedaż najbardziej znana, ale Muzeum Van Gogha dokumentuje również inne transakcje. Był porażką handlową, ale nie absolutną.

Zmarł 29 lipca 1890 roku w Auvers-sur-Oise, mając trzydzieści siedem lat.

Dlaczego ten obraz jest w Amsterdamie

Bo nigdy nie opuścił rodziny.

Po śmierci Vincenta i Theo cała kolekcja przeszła na Jo van Gogh-Bonger, wdowę po Theo. To ona przez następne dziesięciolecia organizowała wystawy, wydała listy braci i systematycznie budowała pozycję szwagra jako artysty.

Kolekcję odziedziczył potem jej syn — ten sam Vincent Willem, dla którego namalowano ten obraz. W 1962 roku przekazał ją fundacji państwowej, a w 1973 otwarto Muzeum Van Gogha.

Obraz wisi więc dziś w muzeum, które powstało dzięki człowiekowi, na którego narodziny został namalowany.

Dziedzictwo i wpływ

Płaskie formy i wyraziste kontury zapowiadają secesję i wczesny modernizm. Fascynacja japonizmem, którą ten obraz uosabia, otworzyła drogę do malarstwa rezygnującego z iluzji przestrzeni.

Dziś motyw białych kwiatów na błękitnym tle jest jednym z najczęściej reprodukowanych obrazów świata — na tkaninach, ceramice, okładkach i tapetach.

Ma też szczególną pozycję w samym muzeum: to najczęściej kupowany motyw w sklepie muzealnym i jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów w całej kolekcji.

Co ważniejsze, obraz koryguje stereotyp. Pokazuje malarza zdolnego do czułości i spokoju — nie tylko dramatycznego ekspresjonistę z popularnej wyobraźni.

Gdzie zobaczyć dzieło dziś

Obraz wisi w Muzeum Van Gogha przy Museumplein 6 w Amsterdamie.

  • Bilety wyłącznie online, z określoną godziną wejścia. Muzeum nie sprzedaje ich na miejscu — to najczęstsza przyczyna rozczarowania przyjezdnych.
  • Rezerwuj z wyprzedzeniem, szczególnie latem. Terminy rozchodzą się na kilka dni naprzód.
  • Najspokojniej jest zaraz po otwarciu albo w ostatnich godzinach.
  • Podejdź blisko. Kompozycja wygląda na płaską, ale farba jest kładziona grubo i widać to tylko z bliska.
  • W tym samym muzeum zobaczysz „Słoneczniki”, pierwszą wersję „Sypialni w Arles”, „Zjadaczy ziemniaków” i kilka obrazów kwitnących sadów z Arles — warto je porównać z tym płótnem.
  • Rijksmuseum i Stedelijk stoją na tym samym placu. Trzy muzea w jeden dzień są wykonalne, ale męczące.

Najczęściej zadawane pytania

Dlaczego Van Gogh namalował ten obraz?

Jako prezent dla brata Theo i jego żony Jo z okazji narodzin syna, któremu dali imię Vincent Willem po stryju. Obraz miał wisieć nad łóżeczkiem dziecka i rzeczywiście tam wisiał.

Co symbolizuje migdałowiec?

Nowe życie i nadzieję. Migdałowiec kwitnie w Prowansji najwcześniej ze wszystkich drzew, jeszcze w lutym, zanim zima się skończy.

Co działo się z Van Goghiem po namalowaniu tego obrazu?

Kilka dni po ukończeniu przeszedł najdłuższy kryzys całego pobytu w Saint-Rémy — przez blisko dwa miesiące nie mógł malować ani pisać. Zmarł pięć miesięcy później.

Skąd japońskie inspiracje?

Van Gogh zebrał z bratem ponad sześćset japońskich drzeworytów i kilka skopiował olejem. Z tej tradycji pochodzą płaskie plamy koloru, ciemne kontury, ucięte kadrowanie i brak perspektywy zbieżnej.

Czy Van Gogh malował wcześniej kwitnące drzewa?

Tak. Wiosną 1888 roku w Arles powstało czternaście obrazów kwitnących sadów. Różnica polega na tym, że tamte były pełnymi pejzażami — tu zostały same gałęzie na tle nieba.

Jak obraz trafił do muzeum?

Nigdy nie wyszedł z rodziny. Po śmierci braci kolekcją zajęła się Jo van Gogh-Bonger, a odziedziczył ją jej syn — ten sam Vincent Willem, dla którego obraz powstał. W 1962 roku przekazał zbiory państwu, a w 1973 otwarto muzeum.

Jeśli ten obraz Cię poruszył, poznaj „Gwiaździstą noc” — namalowaną w tym samym zakładzie kilka miesięcy wcześniej, będącą jej dokładnym przeciwieństwem: zamiast spokoju i płaskiej plamy, ruch i wir.

Zdjęcie: Kwitnący migdałowiec – Vincent van Gogh (luty 1890). Licencja: Public Domain. Źródło: Wikimedia Commons.

Podobne wpisy

  • Wóz na siano

    Anglia go nie chciała. Wystawiony w Royal Academy w 1821 roku obraz nie znalazł nabywcy i wisiał w pracowni trzy lata. Dopiero paryski Salon 1824 przyniósł mu złoty medal z rąk Karola X i odmienił francuskie malarstwo. Constable nigdy nie pojechał do Francji, a sławę w ojczyźnie zdobył pośmiertnie. Najważniejsze fakty Artysta: John Constable (1776–1837)…

  • Trzy współczesne piękności

    Te trzy kobiety nie mają podpisów, bo podpisywać ich nie było wolno. W 1793 roku szogunat zakazał umieszczania nazwisk kobiet na drzeworytach — uznano, że robi to z nich gwiazdy, a to demoralizuje. Utamaro obszedł zakaz: zidentyfikował je herbami rodzinnymi na kimonach. Mieszkańcy Edo rozpoznawali je natychmiast. Cenzor nie miał czego zakwestionować. Najważniejsze fakty Artysta:…

  • Mleczarka

    Wyobraź sobie, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów świata przedstawia… zwykłą pracę domową. Mleczarka Jana Vermeera, namalowana około 1658 roku, to scena tak codzienna, że aż zdumiewające, iż od ponad trzech wieków przyciąga miliony spojrzeń. A jednak właśnie ta pozorna prostota skrywa w sobie mistrzostwo, które do dziś nie daje spokoju historykom sztuki. Najważniejsze fakty…

  • Portret Arnolfinich

    Czy wiesz, że przez niemal cztery stulecia nikt nie wiedział, kogo dokładnie przedstawia Portret Arnolfinich — jedno z najbardziej zagadkowych dzieł w historii malarstwa? Obraz wisiał w różnych kolekcjach, przechodził z rąk do rąk, a tożsamość sportretowanych par pozostawała tajemnicą. Dopiero w XIX wieku uczeni zaczęli łączyć fakty. I mimo to wiele pytań pozostaje otwartych…

  • Gwiaździsta noc

    Wiedziałeś, że Gwiaździsta noc Vincenta van Gogha powstała w zakładzie psychiatrycznym? Artysta namalował jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieł w historii sztuki zachodniej podczas dobrowolnego pobytu w Saint-Rémy-de-Provence. Co więcej – to, co widać na płótnie, to nie jest prawdziwy widok. Van Gogh dodał wyimaginowaną wioskę, której nigdy nie było za tym oknem. Fikcja i rzeczywistość…

  • Ostatnia droga Temeraire’a

    Ten okręt nie mógł tak wyglądać. Zanim Temeraire wyruszył w ostatnią drogę, marynarka zdjęła z niego wszystko, co dało się odzyskać: maszty, reje, olinowanie, działa, kotwice, okucia. Holowano pusty kadłub — zachował się rysunek wykonany na miejscu przez Williama Beatsona, brata szkutnika, który to potwierdza. Turner domalował maszty. I odwrócił geografię: okręt płynął w górę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *